Alternatywnie można postawić tezę, że to Marcel (ciągle) bałamuci, bowiem jakiś czas temu na forum MIRAS wyjaśnił w podobnej sprawie:
? Można, więc wysnuć wniosek, że zamawiający powinien jedynie poinformować o tym, jaką najniższą cenę zaproponowano w przetargu, aby wykonawcy mogli sprawdzić, czy rzeczywiście jest ona wyższa od kwoty, jaka została przeznaczona na zadanie. Zdaniem departamentu prawnego UZP obowiązek badania i oceny ofert byłby w takiej sytuacji nadmiernym formalizmem i niepotrzebnie obciążałby zamawiającego czynnościami, które nie mają żadnego przełożenia na wynik postępowania. W takich okolicznościach nie ma uzasadnienia sprawdzanie ofert, skoro od momentu ich otwarcia wiadomo, iż postępowanie kwalifikuje się do unieważnienia (...)? [http://www.noweprzetargi.pl/forum/viewtopic.php?id=5350]
Ja od siebie dodam, że wyroki wymienione w poście #9 nie zawierają przekonującej argumentacji, jedynie ?zgodnie z literalnym brzmieniem tego przepisu...?, a według mnie jest to ewidentna NADINTEPRETACJA, bo przepis literalnie nakazuje jedynie unieważnić postępowanie, a nie oceniać oferty.
Ponadto moja logika jest taka: jeżeli cena KAŻDEJ oferty jest większa od określonej liczby, to cena jednej z tych ofert (niezależnie od jej nazwy, np. nazywanej najkorzystniejszą) jest też większa od tej liczby.