No nie, tego już za dużo. Cwaniaki się zebrały i mędrkują.
Ustalenie szacunkowej wartości zamówienia to bezdyskusyjny obowiązek zamawiającego, jeśli zaś chce podeprzeć się osobami trzecimi, to niech się z nimi umówi, a może i zapłaci, wtedy będzie mieć co chce, a nie żeby teraz się dziwić z braku odpowiedzi, no istne cwaniactwo hmm

Mogę pocieszyć, że poniżej 14000 szacunek taki mało potrzebny, możecie śmiało bez ceregieli zawierać umowę, byle nie przekroczyła owej kwoty (wliczając także ewentualne roboty dodatkowe!).
Można też ogłosić przetarg, według uznania zamawiającego, ale wtedy trzeba bardziej przyłożyć się do dokumentów.

2,502

(8 odpowiedzi, napisanych SWZ)

Troszkę więcej wyobraźni, dyskutowany zapis może być także pomocny - dla obu stron.

2,503

(5 odpowiedzi, napisanych SWZ)

Tego akurat my tu nie wiemy, ale zamawiający może i powinien wiedzieć co mu potrzeba, może właśnie uważa, że każdy zatrudniony jest zdolny do wykonywania zamówienia i ma prawo postawić warunek, na przykład co najmniej 34 osoby/36 osób/38osób.

2,504

(5 odpowiedzi, napisanych SWZ)

To dyskusyjny pogląd z branżowym odchyleniem. Patrząc ogólnie: średnie roczne zatrudnienie uznałbym jako możliwy do zastosowania warunek związany z osobami zdolnymi do wykonania zamówienia (jako potencjał techniczny raczej nie).

2,505

(8 odpowiedzi, napisanych SWZ)

To nie dyskwalifikuje proponowanego zapisu.

A to by oznaczało: przyjąć ofertę jak jest, tzn. bez wyjaśnień i uzupełnień w przedmiotowym zakresie. Zgoda.

2,507

(8 odpowiedzi, napisanych SWZ)

A niech będzie. W ogóle niezły i raczej nie wystarcza do kwestionowania teraz umowy (choć można spodziewać się krytyki teoretyków Pzp).

W większości przypadków i na pierwszy rzut oka - nie może.

2,509

(4 odpowiedzi, napisanych SWZ)

Ja bym preferował prostsze: ?niniejszym zobowiązuję się oddać ... własny potencjał w zakresie ... w celu wykonywania zamówienia ... " (nota bene bez mowy o dokumentach, bo to inna kwestia).

Czyli nadal nie mamy definicji ?kamienia drogowego?, a dopóki jej nie mamy, to nie mamy podstaw do kwestionowania dokumentów oferty. Warto zaznaczyć, że definicja musi być bezsporna, czyli nie byle jaka.

Czy to definicja ?kamienia drogowego??

Pytać wykonawcę to oczywiście można, tylko po co skoro znam wynik: jest w porządku (czyż można spodziewać się innego???).
Jeśli zamawiający ma wątpliwości, to raczej wskazane poszukiwania w innych źródłach. Na mojego nosa wyjdzie na to samo.

Może niekoniecznie mamy taką wiedzę, ale skoro zamawiający i wykonawca tak rozumieją, to zapewne mają rację, a my nie mamy podstaw do kwestionowania, więc uznajemy.

2,514

(5 odpowiedzi, napisanych Oferty, badanie i ocena ofert)

Poza tym załączenie wzoru oświadczenia lub tekstu w moim przekonaniu nie musi oznaczać obowiązku. Wzór to tylko materiał pomocniczy, zaś dokument musi być sporządzony zgodnie przepisami prawa i specyfikacji.

janek159 napisał/a:

w specyfikacji nie było nic więcej o zakazie podwykonawstwa.

Zatem nie było zakazu. No i dobrze.
W sumie ofercie nie można zarzucać niezgodności  ze specyfikacją.

No to namieszane że hej.
Jeżeli tłuczeń granitowy i mieszanka granitowa są kamieniem drogowym, to nie można uznawać ?żwiru i kruszyw w tym mieszanek granitowych i tłucznia? za coś innego i dziwię się dylematom zamawiającego.
Pewno zamawiający powinien  inaczej definiować i nazywać. Po drugie zachodzi uzasadnione podejrzenie, że także wymagania ilościowe są przesadzone. W sumie zamawiający sam sobie winien. W takiej sytuacji zwyczaj jest następujący: UZNAĆ ofertę bez marudzenia.

Ja też. No i napewno nie obawiałbym się żadnej zmiany kwoty, a co najwyżej ewentualnej niezgodności z zapisami specyfikacji. Na wszelki wypadek zalecam sprawdzić, czy przypadkiem nie przeszkadzają one poprawkom.

2,517

(4 odpowiedzi, napisanych SWZ)

Doświadczenie w postaci 1 roboty budowlanej o wartości 100 000 powinno wystarczyć i po kłopcie. Za dużo? No to 60 000.

Wezwać uzupełnienia, a w razie czego przyjąć ewentualne wyjaśnienia wykonawcy, że ten żwir to był kamień (albo coś w tym rodzaju).

2,519

(18 odpowiedzi, napisanych Oferty, badanie i ocena ofert)

No właśnie, cóż za różnica, skoro zapłacona, ważna, uznawana przez ubezpieczalnię, przede wszystkim nie ma ubezpieczać zamawiającego, lecz udowodnić kondycję wykonawcy, czy stać go na jej opłacenie.

2,520

(18 odpowiedzi, napisanych Oferty, badanie i ocena ofert)

Ee, chyba nie każdy i zaraz się rozjaśni.
No bo czyż wykonawcy nie wolno przenieść się na sąsiednią (inną) posesję? Wolno!!! Podobnie jak każdemu innemu. Do tego władze gminy mogą zmienić nazwę ulicy. Itd. Tego typu zmiana nie może wpływać na prawa wykonawcy, w szczególności na ważność posiadanych dokumentów. W ten sposób referencje, polisy, także inne dokumenty, zwłaszcza wystawione przez osoby trzecie trzeba uznawać.

2,521

(18 odpowiedzi, napisanych Oferty, badanie i ocena ofert)

A co Was napadło???
Oto mój pogląd:
1 - ZOSTAWIĆ
2 - ZOSTAWIĆ
ewentualnie dla spokoju można wyjaśniać, ale wynik prawie oczywisty - jw.
Chyba nie muszę tłumaczyć więcej.

Obawiam się, że skrucha niewiele pomoże, a przyznanie jeszcze mniej.
Lepiej gdyby w szufladach (także wykonawcy) znalazł się dokument potwierdzający brak zaległości w krytycznym okresie, nie możemy przecież wykluczyć że był i że się znajdzie.
Ba, nawet obecny dokument o tamtych faktach mógłby poprawić sytuację, przynajmniej zmniejszyć ewentualne konsekwencje.

2,523

(22 odpowiedzi, napisanych SWZ)

Ja też jestem ciekaw co miał na myśli.

Osobiście bym proponował inną interpretację: nikt do niczego nie zmusza, nie narzuca, to tylko zamawiający z własnej woli (!?) z ochotą korzystają ze wspaniałomyślnie opracowanych wzorów. Jak bowiem nie skorzystać, skoro oznacza to rezygnację z setek tysięcy dofinansowania, jak potem przekonywać wyborców (i nie tylko). Ot, taki sobie skutek naszej demokracji.
Tu przypomina się pewna komedia Pana Tyma (i nie tylko).

2,524

(22 odpowiedzi, napisanych SWZ)

Szukam celnych słów. O, mam: dziadostwo.

karolk napisał/a:

jedynym dozwolonym kryterium oceny ofert jest kryterium ceny.

To jest właśnie krok w kierunku dziadostwa.

Zgadzam się, że nie ma co wyjaśniać, ale co do poprawiania nie jestem przekonany.
Można nie poprawiać (świat się nie zawali) albo poprawić. Można od biedy poprawić jako omyłki rachunkowe, ale chyba lepiej jako inne pomyłki. Z zapytania wynika, że w ogóle nie ma błędów rachunkowych,  liczby są ogólnie dobrze policzone, nie występują konsekwencje pomyłek,  jedynie pomyłkowo wpisano nie to co trzeba, a zatem można uznawać jako oczywiste błędy pisarskie.