Bardzo trafne spostrzeżenia, zwłaszcza to pierwsze, warte zapamiętania na przyszłość.
Jednocześnie raczej zgodne z moim poglądem - czyż nie?
Nie jesteś zalogowany. Proszę się zalogować lub zarejestrować.
Forum portalu NowePrzetargi.pl → Posty przez hubal
Bardzo trafne spostrzeżenia, zwłaszcza to pierwsze, warte zapamiętania na przyszłość.
Jednocześnie raczej zgodne z moim poglądem - czyż nie?
te faksy ponoć wysłane zostały pierwszy raz na drugi dzień (tak twierdzą - mają ponoć raporty o przesłaniu) po upływie terminu na uzupełnienie dokumentów, ale do mnie nie doszły.
Po terminie nie mają znaczenia żadnego, ale jeśli nadali faks w terminie, to niech pokażą co wysłali oraz dowód wysłania, choćby do wglądu oryginał potwierdzenia, to byłoby już cokolwiek, na razie nie widzę żadnego papieru, chyba że przeoczyłem.
W takim przypadku nie ma tu pośpiechu z wadium, spokojnie wyjaśnić, chyba że to jakieś gwarancje papierowe, wtedy PILNIE pisać o zatrzymanie (nie zapominając o ewentualności zwrotu otrzymanej gotówki).
Ja odniosłem przeciwne wrażenie - że wynika, a problem wynika raczej z przeoczenia, niedopatrzenia, oczywistej pomyłki, ma rangę błędu formy, bo nie znając, nie doceniając prawnej rangi problemu, bardzo łatwo o taki błąd.
Jeśli zaś podejrzewałbym istotne braki i umyślne kombinowanie wykonawcy - to też byłbym za wykluczeniem.
Jeśli w wyznaczonym terminie wpłynął dowód pozytywnego działania wykonawcy (najlepiej jakiś dokument lub przekonujące wyjaśnienie, że sytuacja przedłuża się z powodów niezależnych od niego), to wadium bym proponował zwolnić, jeśli zupełnie nic na piśmie nie wpłynęło, to zatrzymać. Chodzi o zachowanie formy pisemnej, więc telefoniczne rozmowy to może być za mało, choć może nikt nie zabije, gdy się sporządzi solidną notatkę z tych rozmów, zwłaszcza gdy komuś (szefowi) na tym mocno zależy.
Częstokroć sami sobie je stwarzamy, niezależnie od przepisów.
Ja prowadząc taką sprawę zdecydowanie byłbym za zostawieniem dokumentów. Moje prawo może odrzucić, ale nie jest to celem postępowania, cel jest inny, ze swego prawa nie należy korzystać w sposób sprzeczny z jego celem (to też z przepisu prawa !). Przede wszystkim nie mamy dowodu, że w dniu składania wykonawca nie spełniał wymaganych warunków, a przy braku dowodu nie można postępować tak samo jakby on był.
To byłby niezły powód do zmiany
Skoro jednak podana data podpisania jest prawdziwa, to co zmieniać i po co???
I niestety wykonawca podpisał mi je z datą nie 01.04 (data skladania ofert) ale 11.04.2011r. (data uzupełnienia).
No i dobrze podpisał.
No i podpisał zapewne dostarczony mu wzór. To też dobrze.
A jak niby miał zrobić? Może zmienić wzór, żebyście się czepiali do zmiany, czy podpisać z inną datą, żebyście czynili poważniejsze zarzuty???
Zostawcie te dokumenty i zajmijcie się konstruktywną robotą.
PS. Życzę Wam zarabiania na życie w roli wykonawcy.
Jeśli w treści ogłoszenia wszystkie dane są prawdziwe, to nie widzę powodu do zmian tego ogłoszenia.
Zgadza się gwarancji to nie mamy, ale zgłoszony problem dotyczył czego INNEGO. Można było sądzić, że rozstrzygnięcie jego pozwala uznać dokumenty.
"... osoby ze średnim wykształceniem technicznym mogły pełnić funkcje techniczne wyłącznie przy budowie budynków, budowli i instalacji o powszechnie znanych rozwiązaniach konstrukcyjnych objętych daną specjalnością techniczno-budowlaną"
Zgoda, lecz z reguły BYŁO ZAPISYWANE w decyzjach właśnie tak: ?o powszechnie znanych rozwiązaniach konstrukcyjnych?, znam autentyczne przykłady (!) Tu nie mamy takiego zapisu.
Sprawa jak widać dyskusyjna, w takiej sytuacji rozstrzygające jest stanowisko izby inżynierów budownictwa. KIO nie ma kompetencji w tym zakresie.
TAK JEST !
Nie uznawać. Żądaliście na potwierdzenie kondycji finansowej (może o tym nie myśląc), a nie ubezpieczenia wykonywania przedmiotu zamówienia. Przedstawione ubezpieczenie dowodzi przede wszystkim prawo wykonywania zawodu, a nie kondycji finansowej.
osoba, która nie miała wyższego wykształcenia nie mogła mieć uprawnień bez ograniczeń
To może być nadinterpretacja. Zawsze najważniejsze jest to, co napisane w konkretnej decyzji. W tej cytowanej nie widzę istotnych ograniczeń (za takie nie można uważać wskazanych tam robót, które są objęte zupełnie innymi specjalnościami).
Uprawnienia są w porządku. Zdecydowanie.
Jedynie zamawiający nie ma pełnej wiedzy o przepisach prawa w tym zakresie, bierze pod uwagę tylko stan obecny, obowiązujący od paru lat, podczas gdy uprawnienia istnieją od prawie wieku i żaden przepis nigdy nie podważał uprawnień nabytych, a zmieniało się to wiele razy.
Oficjalne wyjaśnianie stanu przepisów jest niepotrzebne, wystarczy poszperać, można też porozmawiać z którąś izbą, albo przejrzeć ich strony internetowe, tam są opinie.
Jakiś jest, moim zdaniem w cenach jednostkowych, a nie cenie końcowej.
A czyż jest jakaś różnica? Czy może Pzp to rozróżnia???
To Wy błądzicie i to okropnie, a nie wykonawca. Ten ostatni ma prawo dostarczyć dokumenty późniejsze niż na dzień składania ofert, domaganie się określonej daty minionej graniczy z przestępstwem.
Dostarczone dokumenty należy uznać.
1) Toż już nie nie mówimy o wzywaniu drugi raz... 2) wykonawca ma prawo się wytłumaczyć ...
1) No faktycznie w tym przedobrzyłem.
2) Ma prawo, lecz w terminie wyznaczonym na uzupełnienie - z tym chyba wszyscy się zgodzą; termin 7-dniowy od faksu jest na pewno wystarczający, bo jest równy podanemu w ustawie terminowi na składanie ofert (!!!). Opieszałość wykonawcy jest tu ewidentna. Skoro jednak szefowi tak mocno zależy na nim, to próżne nasze tu wysiłki, mus robić co każe.
Przypomnę jeszcze jedną zasadę, niepisaną, jako argument: jeśli zamawiający zażądał uzupełnienia dokumentów, to żądanie musi być konsekwentne (bez uzasadnionej przyczyny nie powinien ani się wycofać, ani zmienić, ani ignorować konsekwencje).
No jeszcze jedną, pisaną w art.7.1 Pzp, o równym traktowaniu wykonawców. Nie wolno traktować tego łagodniej niż innych, ani teraz, ani w przyszłości.
I to powinno wystarczyć.
Jako rozstrzygający widzimy zapis:
Wykonawca określa cenę realizacji zamówienia poprzez podanie w formularzu ofertowym ceny za całość zamówienia oraz cenę jednostkową w przeliczeniu na godzinę.
To nie jest opis konstruowania ceny. Wykonawca ma podać ją gotową, a dopiero potem przeliczyć na jednostki.
Chyba za mocno wyluzowani, bo tracą krytyczne spojrzenie.
Otóż wykonawca ma dużo racji, a może nawet całą rację. Specyfikacja nie jest spójna, nie zawiera jednoznacznego sposobu obliczenia ceny i nie pozwala na takie traktowanie jak tu sugeruje się. Moim zdaniem cenę końcową należało uznać, a szczegóły dostosować, a nie odwrotnie.
Na ile dobrze zrozumiałem sytuację wykonawcę należało wykluczyć, zatrzymać wadium, nic nie wyjaśniać, rozstrzygnąć postępowanie, wysłać zawiadomienia.
Szefa można uspokoić, że zatrzymanie wadium niczym szczególnym nie grozi, bo pieniądz nie znika (!) i w razie czego da się zwrócić.
Na zwrotki nie ma co liczyć, bo można się nie doczekać, faks z zasady wystarcza, zwłaszcza że dotarł (znane są przeciwne wyroki, ale traktowałbym je jako incydent).
Drugi raz nie wzywa się, bo brak podstawy prawnej.
Wykonawca miał szansę uzupełnić na czas lub wyjaśnić.
Niech się odwołuje - powodzenia nie rokuję absolutnie.
CPV na pewno nie pomoże (2 drogi czy 2 budynki mogą mieć te same kody, ale na pewno nie ma obowiązku połączyć w 1 postępowaniu).
Z pierwszym się zgodzę, bo obecnie przepisy prawa nie zawierają szczegółów w tym zakresie.
A co do wyceny to cena ofertowa musi być oparta TYLKO I WYŁACZNIE na przedmiarze robót (przy formule ceny ceny kosztorysowej), przynajmniej w postępowaniach konkurencyjnych, gdy nie ma możliwości negocjacji szczegółów. Jednostronne dokładanie czy uściślanie jest niedopuszczalne - można to zrobić wyłącznie z udziałem zamawiającego, który ma obowiązek zapewnić równe traktowanie wykonawców.
To nie spółka to przedsiębiorstwo
Hej, to chyba nie tak. Spółki nie należy kojarzyć z przedsiębiorstwem, bo zarówno spółka jak i osoba pojedyncza MAJĄ PRAWO mieć przedsiębiorstwo (lub przedsiębiorstwa), przy pomocy którego chcą działać.
Kosztorys ofertowy powinien zawierać pozycje robót nie ujętych w przedmiarze a niezbędnych do wykonania robót ....
Nie, nie, nie !!! Takie coś nie powinno mieć miejsca.
Kosztorys ofertowy powinien być ZGODNY z zadanym przedmiarem, jednakowym dla wszystkich. W przeciwnym przepadku porównanie ofert i cen jest NIEMOŻLIWE.
Owszem, ja bym z góry nie wykluczał ofert zawierających dodatkowe pozycje, lecz w takim przypadku do celów porównania należy wszystkie zakresy sprowadzić do porównywalnego poziomu.
Jednocześnie nie można obarczać wykonawcy skutkami jakości dokumentacji technicznej. To obowiązkiem zamawiającego jest zapewnić dobrą dokumentację, zaś dobry jakościowo przedmiar MUSI zawierać wszystko co trzeba.
Forum portalu NowePrzetargi.pl → Posty przez hubal
Forum oparte o PunBB, wspierane przez Informer Technologies, Inc