Była ostatnio sprawa przed Sądem Okręgowym w wyniku zaskarżenia orzeczenia KIO. Wykonawca wniósł do KIO odwołanie - w terminie wysłał je mailem (bez bezpiecznego podpisu), a wersja papierowa wpłynęła po terminie. KIO oczywiście odrzuciło to odwołanie, z wiadomych względów. Wykonawca złożył skargę. Usiłował dowieść, że KC odmiennie od stanowiska KIO reguluje kwestię terminów, powołując się na art. 185 ust. 7. Twierdził, że nie może być w państwie prawa dwóch odmiennych, wzajemnie wykluczających się, regulacji. Domagał się uznania, że jego odwołanie wpłynęło w terminie. Sąd nie podzielił jego stanowiska. sprawa w świetle art. 14 była jasna (zgodnie z art. 185 ust. 7 można byłoby szukać zastosowania KC, jeśli nasza ustawa Pzp nie regulowałaby tych kwestii.)
Moim zdaniem sytuacja jest analogiczna. Wykonawca może próbować troszkę popodskakiwać, postraszyć Zamawiającego, ale niestety nie ma żadnych przesłanek prawnych, żeby sąd mógł uznać jego roszczenie.